O wspólne Bieszczady (przyczynek do dyskusji)

W ostatnich latach Bieszczady dostały nieprawdopodobną szansę. Ostatnia dekada to niezwykle dynamiczny rozwój bazy turystycznej w ogóle, a w Bieszczadach Wysokich w szczególności. Najlepiej zmiany te są widoczne z okien samochodu pędzącego małą i dużą obwodnicą. Nowe pensjonaty, restauracje, wypożyczalnie sprzętu turystycznego. 
Ten rozwój, w moim głębokim przekonaniu, odbywa się w znacznym stopniu dzięki pokoleniom wiernych, niegdysiejszych plecakowiczów, którzy zarażeni atmosferą, ludźmi, krajobrazem, historią tych gór przez lata zachowali w sercach miłość do tego zakątka Polski. Wiem, że tak jest, bo większość naszych gości przyjeżdża do nas już „naznaczona Bieszczadem”. Wciąż, mimo upływu wielu lat z uśmiechem wychodzą w góry na jeden ze świetnie znanych sobie szlaków. Chwała tym ludziom, za ich wierność i wciąż żywe emocje. 
Jednak poza martyrologią, kombatanctwem i wspomnieniami, które skądinąd mają wartość bezcenną, musimy odnieść się, jako społeczność do wyzwań, które przed nami. 

Musimy pamiętać, my, armia ludzi żyjących w Bieszczadach z turystyki, że oferta, którą mamy obowiązek przygotować ma być adresowana do nowego pokolenia Polaków, ludzi, w przeciwieństwie do większości z nas, bardziej niestety praktycznych niż sentymentalnych.

W tej chwili zdecydowana większość mieszkańców gminy wydaje się opowiadać za jedną z podanych niżej koncepcji:

  1. Należy iść z duchem czasu i wprowadzać rozwiązania charakterystyczne dla nowoczesnych, europejskich centrów turystycznych (wyciąg na Jasło z infrastrukturą, szeroki rozwój inwestycji).

  2. Należy dążyć do maksymalnego zahamowania procesu „zakopianizacji” i komercjalizacji Bieszczadów w imię ochrony krajobrazu, ginących gatunków fauny i flory, itp

Zastanawiając się nad własną postawą w debacie publicznej pamiętajmy, że żadna z dwu przedstawionych wyżej koncepcji nie ma żadnych szans na realizację, ponieważ:
Nie podpiszemy się pod koncepcją maksymalnego zurbanizowania Bieszczad w bezmyślny sposób, bo wyszlibyśmy (wszyscy) na idiotów.
Nie zamkniemy Bieszczad dla pozytywnych, wprowadzanych we właściwej skali, przemyślanych zmian, które przynosi zmieniający się wokół świat, bo wyszlibyśmy (wszyscy) na idiotów.

Jestem przekonany, że pod dwoma ostatnimi stwierdzeniami podpiszą się wszyscy.

Proponuję wybór trzeciej koncepcji polegającej na wzajemnym uznaniu części argumentów drugiej strony. Szacunek dla poglądów innych i poważne ich traktowanie to niezbędne podstawy każdej, prawdziwej dyskusji. Czy nie stać nas na tego typu postawę?

Przychodzi Wielki Czas na stawianie pytań i prób odpowiedzi na nie.

Jednym z tematów, które pojawiają się w wielu rozmowach jest pytanie czy rozwój infrastruktury turystycznej wpłynie negatywnie na drożność istniejących korytarzy ekologicznych a, co za tym idzie, na populację wilka i innych zwierząt chronionych w Bieszczadach?
Największe wymagania przestrzenne w Polsce posiadają duże ssaki drapieżne – terytorium jednej watahy wilczej to obszar ok. 250 km2. Wataha może przemieszczać się od 40 do 70 km na dobę. To oczywiste, że ważną rolę w jego bytowaniu pełnią wspomniane korytarze ekologiczne.
Priorytet nr 5 w ramach unijnego programu „Infrastruktura i Środowisko”, Działanie 5.2 „Zwiększenie drożności korytarzy ekologicznych” definiuje cele działania:

  • Przywrócenie drożności korytarzy ekologicznych umożliwiających przemieszczanie się zwierząt i funkcjonowanie populacji w skali kraju.

  • Przywracanie drożności i funkcjonowania korytarzy lądowych i wodnych jest warunkiem przetrwania wielu gatunków, które wiąże się z możliwością wymiany genów między lokalnymi izolowanymi populacjami zwierząt, koniecznością przemieszczania się populacji. Szczególnie ważną rolę pełnią korytarze umożliwiające funkcjonowanie sieci Natura 2000. Działanie to będzie ukierunkowane na zniesienie lub ograniczenie barier dla przemieszczania się zwierząt, które tworzy istniejąca infrastruktura techniczna.

Rodzaje projektów, które mogą być finansowane w ramach ww. działania to:

  1. Przywracanie drożności i funkcjonowania ekologicznych korytarzy lądowych w tym korytarzy umożliwiających funkcjonowanie sieci Natura 2000.

  2. Zniesienie lub ograniczenie barier dla przemieszczania się zwierząt, które tworzy istniejąca infrastruktura techniczna.

  3. Przygotowanie kompleksowej dokumentacji niezbędnej do wnioskowania i realizacji przedsięwzięcia w ramach działania.

Z przepisów cytowanych powyżej wynika, że środki unijne są przeznaczane głównie na przywrócenie drożności istniejących korytarzy ekologicznych.

Problemem korytarzy ekologicznych zajmuje się również Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” z siedzibą w Lipowej www.polskiwilk.org.pl. Oto fragment ich tekstu:

„Jednym z podstawowych działań zmierzających do zapewnienia ciągłości szlaków migracyjnych jest budowa odpowiednich przejść dla zwierząt na drogach i liniach kolejowych. Nasze Stowarzyszenie wykorzystuje wspomniany powyżej projekt korytarzy w procesie opiniowania planów budowy autostrad i dróg ekspresowych w Polsce. Na jego podstawie ustalamy, które z odcinków planowanych dróg przecinają korytarze migracyjne oraz obszary istotne dla bytowania zwierząt i wskazujemy lokalizacje przejść dla różnych grup zwierząt. Ostateczne lokalizacje i wymiary przejść ustalane są podczas burzliwych negocjacji z inwestorami.”

„Ponad 600 km nowych i planowanych dróg zostało dotychczas przez nas przeanalizowanych pod kątem kolizji z korytarzami migracyjnymi zwierząt. Bez takich analiz i bez wybudowania odpowiednich przejść dla zwierząt, nasz kraj może zostać niebawem poszatkowany przez autostrady na niewielkie izolowane obszary, które już nigdy nie będą mogły stanowić siedlisk bytowania gatunków o większych wymaganiach obszarowych, takich jak duże drapieżniki. Wskutek utrudnionego przepływu wszelkich organizmów naziemnych, na obszarach tych dojdzie także do znaczącego zubożenia różnorodności biologicznej i genetycznej. Skala tego problemu jest ogromna, dotyczy większości chronionych obszarów i kompleksów leśnych w Polsce i wielokrotnie przekracza zagrożenie, jakie stanowi obwodnica Augustowa dla doliny Rozpudy.”

Oba przytoczone wyżej teksty wskazują na konieczność tworzenia przejść dla zwierzyny w istniejącej i planowanej sieci dróg, linii kolejowych i wodnych. Problem korytarzy dotyczy zatem trudnych do przekroczenia dla zwierząt barier na odcinkach kilkunastu lub kilkudziesięciu kilometrów. Z tego co wiem nie ma planów budowy w Bieszczadach nowych dróg, regulacji brzegów potoków czy budowy linii kolejowych. 

Konieczność ominięcia przez watahę np. trasy wyciągu o długości 2,5 km lub kilku lub kilkunastu budynków leżących w pasie korytarza ekologicznego nie wpłynie negatywnie na wielkość populacji tego drapieżnika w Bieszczadach. Czy inne zwierzęta (nie tylko drapieżniki) nie poradziłyby sobie również z tego typu barierami?

Może zatem, w świetle przytoczonych informacji, działalność inwestycyjna w warunkach bieszczadzkich nie zagraża drożności istniejących korytarzy ekologicznych?

Oczywiste, że każda inwestycja wpływa na środowisko naturalne. Podjęcie roztropnej decyzji wymaga analizy wszystkich elementów mających na nią pozytywny i negatywny wpływ. Jestem przekonany, że będzie nas stać na wzniesienie się, choć w części, ponad własne poglądy w imię dobra wspólnego.

Marcin Dobrowolski